Fenix - Opowiadanie

tutaj piszę tylko powiadanie, właściwy blog pod adresem: www.fenix.bloblo.pl

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Rozdział trzeci stanowczo różni się od poprzednich. Opowiada on o młodości bohatera, jak znalazł swoją pierwszą miłość, oraz jak znalazł pracę. Zapraszam do lektury. Pewnie powiecie że nudny, i że wam się dalej czytać nie chce, no ale cóż, tak już musi być:P

ROZDZIAŁ 3



Święto dziękczynienia było wyjątkowo pamiętnym dla Watsona dniem. Wtedy właśnie zginał jego ojciec. Pan Watson był zasłużonym naczelnikiem policji, i to pewnie dlatego został zamordowany. Dostał dwa strzały w tył głowy, gdy czekał na autobus. Komuś bardzo musiało zależeć na śmierci pana Watsona ponieważ koło ciała znaleziono kawałek papieru z napisem „Wesołych świąt!”. Zabójcy nigdy nie znaleziono.

Cała sytuacja Została uznana za triumf mafii nad prawem. Od tamtej pory młody, bo dziewięcio letni Watson postanowił być policjantem i znaleźć zabójców ojca.
Matki Watson nie znal, bo zostawiła go jak miał 5 lat. Potem słyszał plotki ze jego matka a to mieszka gdzieś z jakimś typem, i ma nową rodzinę, albo została dziwką w chinach. Na takie plotki Watson od razu reagował, bo mimo że jej nie znał, to cenił ją ponad wszystko. Dla tego po jakimś czasie plotki umilkły.

Przez całe dzieciństwo dziękował Bogu, że ma takiego ojca. Bo ojciec naprawdę troszczył się o swojego syna, był na każde zawołanie. A Watson był mu za to niezmiernie wdzięcznym. Dopiero gdy zabito jego ojca, on zobaczył co to znaczy prawdziwe życie. Do sierocińca nie chciał pójść, toteż gdy przyjechała po niego opieka społeczna, on uciekł. Pomieszkiwał to tu, to tam, dorastając i kształcąc się zaskakująco dobrze. Sam nauczył się tego co uczyli w szkołach. Nie wiadomo jak, nie wiadomo gdzie, przez trzy lata przerobił materiał szkoły podstawowej i gimnazjum. Ludzie którzy go znali okrzykneli go nawet „Złotym dzieckiem”

Watson by się utrzymać nie migał się od żadnej pracy. Był uważany za sumiennego więc miał dużo zleceń. A tu wymienić rurę, a to wyprowadzić psa. Zdobył sobie zaufanie wśród ludzi.

Do 15 roku życia w dzieciństwie Watsona nie działo się praktycznie nic. Tak zwana „Monotonia życia codziennego” dawała mu ostro popalić.

Pewnego dnia gdy wracał ze zlecenia, zobaczył jak jakiś koleś wyrywa torebkę młodej kobiecie. Watson od razu wkroczył do akcji - To może być moja szansa! -pomyślał. Sprytnie odepchnął napastnika i powalił go na ziemię. Oddając jej torebkę, wreszcie miał okazję by się jej przyjrzeć. -Dziękuję za pomoc, sama nie dała bym rady. Nazywam się Jenny.- Powiedziała spokojnie
-Mówią na manie Watson- powiedział ocierając pot z czoła -Nie ma za co, sądzę że każdy by tak postąpił.-kontynuował.
-Nie nie każdy, i właśnie w ramach podziękowań chciałam Cię zaprosić na kawę.-Jenny zarumieniła się.
-Nie dziękuję naprawdę nie trzeba-
-Ale ja nalegam, proszę tylko kawa i dam Ci spokój.- nalegała
-ale tylko jedna – zaśmiał się, zmieniając kierunek marszu w stronę kawiarni.

-Spotkamy się jeszcze?-zapytała ochoczo Jenny
-Dobrze mi się z Tobą rozmawia, i mam nadzieję że tak.- odparł Watson

Przez cały czas o niej tylko myślał. O jej oczach, niebieskich jak bezchmurne niebo, o jej różowych policzkach. Nie wiedział jeszcze że zaczyna się zakochiwać. W miarę upływu czasu, w miarę odbytych spotkań, uczucie robiło się silniejsze, a i po niej widać było że jej zależy. Do nikogo nie uśmiechała się tak jak do niego. Co prawda podrywali ją inni chłopacy, ale ona zbywała ich, bo widziała że ma kogoś, tego wymarzonego kogoś.

Ich związek przetrwał 3 lata. Potem Jenny musiała wyjechać, bo jej tata dostał lepszą pracę. Co prawda spotykali się jeszcze przez kilka miesięcy, ale wiedzieli że związek na odległość nie ma sensu. Dlatego nie chcieli tego dalej ciągnąć. Wiedzieli że tak będzie lepiej. Od tamtej pory Watson nie miał już nikogo. Może to dlatego, że wszystkie dziewczyny porównywał właśnie do Jenny, a może dlatego, bo cały czas myślał że jeszcze się zejdą. Tego już się nikt nigdy nie dowie.

I tak mijało jego życie. Monotonnie płynęły kolejne dni, aż wreszcie Watson skończył 18 lat. Tak, wiedział że dzięki osiągnięciu tej magicznej bariery może wreszcie zacząć legalnie pracować i ustatkować się.

15-go października, idąc przez miasto, zobaczył plakat na słupie. „Jesteś młody i ambitny? Przyjdź na zawody i wygraj pracę marzeń!” Watson od razu wiedział ze musi tam dotrzeć.

Zawody składały się z trzech etapów: Logicznego, matematycznego i sprawnościowego. To było to, co lubił najbardziej. Z łatwością wygrał, pokonując resztę przeciwników. I tak zaczęła się jego praca w policji...
Tagi: rozdz.3
12.01.2012 o godz. 23:34

dodaje drugi rozdział. jest to kontynuacja. a zresztą. przeczytajcie to się dowiecie. i proszę o komentarze bym wiedział czy to sie wam podoba czy nie. ten rozdział jest trochę inny od poprzedniego.


ROZDZIAŁ 2


Oles miał żonę i trójkę dzieci, więc Watsonowi naturalnym wydawało się by ich powiadomić. Wolał to zrobić on, niż kto inny. I to było najlepsze rozwiązanie, bo został już dawno przyjęty do rodziny. Często tam bywał.

-Emma? Mogę wejść?- zapytał głośno Watson
-Wejdź, przecież wiesz że nie musisz się pytać. Dawno Cię u Nas nie było.
-Emma muszę powiedzieć Ci coś ważnego- Nie wiedział jak jej powiedzieć o smierci męża
-Ja Ci też, to włściwie jest prośba. Czy mógłbyś pojeździć po okolicznych barach i sprawdzić czy nie ma tam gdzieś mojego męża? Czasami zapił i nie wracał na noc, ale tym razem mam złe przeczucia- Powiedziała Emma ze łzami w oczach
-No właśnie to jest ta sprawa. Twój mąż został wczoraj zamordowany- Watson tak się rozczulił że nie wiedział jak jej to wytłumaczyć
-Jak to zamordowany?! I co ja teraz zrobie? Co ja powiem dzieciom? Jak to się stało?! Mów szybko!- powiedziała płacząc tak głośno że usłyszały ją dzieci, ale żadne nie zeszło.
-Sam dokładnie nie wiem jak to się stało, bo przybyłem na miejsce zbyt późno... Oles dzwonił do mnie, jednak za bardzo go nie rozumiałem- powiedział przytulając Emmę- usłyszałem w słuchawce głos, wołanie o pomoc, i nagle wszystko ucichło.... Na początku byłem zdezorientowny, nie wiedziałem co się dzieje, ale w końcu uspokoiłem się i pojechałem na pierwszą przecznicę. W pewnym momencie podbiegł do mnie nasz informator Tony, i zaprowadził mnie na miejsce zdarzenia. Na moich oczach zginął Tony, dostał dwie kule. Ale proszę, nie każ mi opowiadać więcej-Watsona ogarnął dziwny spokój, co dodawało sił Emmie.
-I co teraz zrobisz?! Zostawisz to?!
-Nie. Przysięgnąłem sobie że ich pomszczę, i tak zrobię. Te bydlaki odpowiedzą na to z nawiązką! Przecież wiesz że gdybym to zostawił, sumienie nie dawało by mi spokoju... Olesa traktowałem jak brata, o czym również powinnaś już wiedzieć.
Watson powoli przestawał panować nad emocjami
-Tylko ty nam zostałeś, bez ciebie nie dam rady...-wyjąkała Emma płacząc.
-Wiesz dobrze że traktuje Was jak rodzinę, pamiętaj że możesz do mnie dzwonić o każdej porzed dnia i nocy. Na pewno przybędę. A mścić się nie ma sensu, bo to na pewno nie przywróci życia twojemu mężowi. Dlatego mścił się nie będę, alę dopilnuję by sprawcy reszte swojego podłego życia zgnili w więzieniu. Kara ich nie ominie.-Powiedział spokojnie Watson podając Emmie chusteczkę
-Wierzę Ci, pamiętaj w tobię ostatnia nadzieja... A teraz już idź muszę jeszcze o tym dzieciom powiedzieć... Tylko nie wiem jak...-Zamyślona przeprowadziła Watsona przez korytarz. Właśnie w tym momencie doszło do niej jak bardzo Watson kocha jej rodzinę i że zrobi wszystko by złapać zabujców swojego męża. Uspokoiła się.

-Dobrze że mam to z głowy- Pomyślał oddychając głęboko -Szkoda mi bardzo Emmy i dzieciaków,ale niestety zawód policjanta jest ryzykowny.... -Bił się z myślami-On miał dopiero 30 lat! Był jedynym człoiwiekiem który mógł wprowadzić porządek w tym mieście... Co teraz będzie??- Watson bił się z myślami- Nie skaże tych dzieciaków na takie dzieciństwo jakie sam miałem- zacisnął pięśc i zrozumiał że teraz to on musi im zastąpić ojca.
Tagi: rozdz.2
12.01.2012 o godz. 16:35

No więc. Przeglądałem sporo blogów, i większość coś piszę. no to i ja postanowiłem dać tutaj swoją twórczość. Książka opowiada o detektywie Watsonie, i będzie się ukazywała codziennie najpewniej. I proszę nie śmiejcie się bo pierwszy raz coś napisałem.

ROZDZIAŁ 1



Jak zwykle w piątkowe wieczory, Watson chodził po swoim gabinecie z napełnioną do połowy szklanką whiskey. Rodziny nie miał, więc uważał że to jest jego jedyna przyjemność w wolnym czasie. Nie wiedział jeszcze co się stanie tej nocy.

Nagle zaczął dzwonić telefon.
-Watson, strzelają, pomóż mi, proszę, błagam – powiedział tajemniczy głos w telefonie.
-Kto to może być? O co chodzi?- zamyślił się. Po chwili przypomniał sobię że jego przyjaciel Oles ma jak co piątek patrol.
-Muszę się dowiedzieć o co chodzi- Pomyślał Watson, biorąc płaszcz i szalik z wieszaka. Zaczął domyślać się że może być jedyną osobą będącą w stanie rozwikłać tą zagadkę. Wsiadł do samochodu, odpalił silnik, ale nie ruszył. Zastanawiał się od czego by tu zacząć.
-Oles zawsze w piątki patroluje od 1 do 19 przecznicy. A co jeśli dziś patrolował inne? Nie. to nie możliwe, sprawdzę od początku – pomyślał delikatnie wciskając pedał gazu. Ruszył w kierunku pierwszej przecznicy.

Przecznica pierwsza słynęła z tego, że przesiadywali tam najgorsi z najgorszych, „wyrzutki” nowojorskiego społeczeństwa. Od zawsze były tam problemy., dlatego Oles lubił patrolować tamten obszar. Dzięki temu czuł że może zmienić chociaż trochę szarą rzeczywistość.

Tego dnia ulica była nadzwyczaj spokojna. Watson zamyślił się.
-To że tu jest tak spokojnie to musi być zasługa Olesa- pomyślał idąc dalej, środkiem ulicy.
Nagle zza rogu wybiegł Tony. Tony był informatorem policji, właściwie dzięki niemu udało się zaprowadzić jako taki porządek w tej dzielnicy.
-Szybko, za mną!”- Wykrzyczał Tony w stronę Watsona – Tam leży ranny porucznik Oles!- ponownie wykrzyknął, biegnąc w głąb ulicy. Watson pobiegł za nim.

Gdy dobiegli do miejsca zdarzenia, Watson zobaczył makabryczny widok. Były to zwłoki Olesa. Zmasakrowane ciało leżało w plamie krwi.
-Dorwę Skurwieli!- wykrzyczał Watson.-Wezwij karetkę!- wykrzyczał w kierunku Tonego, bo w końcu co miał zrobić... Zostawić Ciało...?

W tym samym momencie Watson usłyszał dwa głośnie strzały. To były strzały oddane w kierunku Tonego. Zobaczył jak ciało młodzieńca zsuwa się po ścianie zostawiając na niej ścieżkę z krwii. Watson szybko chwycił broń chcąc strzelić, ale nie zdążył bo napastnicy uciekli

-Przysięgam, dorwę Was, zemszczę się!- wykrzyknął w ich stronę po czym wezwał karetkę...

Tagi: rozdz.1
12.01.2012 o godz. 16:10
Cookiest
Fenix - Opowiadanie
Skąd: Suwałki
O mnie: Spokojnie, to dopiero poczatek.
statystyki